USA | Maui: Zachodnie piaszczyste wybrzeże

Pod koniec marca przenieśliśmy się z jeszcze zimnych Katowic na rajską wyspę Maui. Maui to druga co do wielkości wyspa archipelagu Hawajów i mówi się, że jest to zdecydowanie najlepsze miejsce na spędzenie miesiąca miodowego. Dlatego to właśnie ją wybraliśmy na początek naszej przygody.

Na Maui spędziliśmy cudowny tydzień. Zatrzymaliśmy się w południowej części miejscowości Kihei, czyli praktycznie w połowie wyspy. Samochód (bez którego ani rusz!), wypożyczyliśmy już na lotnisku na cały pobyt. Dzięki dobremu położeniu hotelu i samochodowi mogliśmy szybko i sprawnie przemierzać wyspę wzdłuż i wszerz. Oczywiście szybko jak na warunki hawajskie, gdzie trzeba się liczyć z zaskakującymi ograniczeniami nawet na autostradach czy drogach szybkiego ruchu 😉

Maui to po prostu raj na ziemi! Wyspa oferuje niesamowite możliwości spędzania aktywnie czasu, ale także Ci szukający okazji do błogiego lenistwa nie będą mieli na co narzekać. Jeszcze nigdy nie widziałam tak wielu plaż jak właśnie na południowym i zachodnim wybrzeżu Maui. I to właśnie w jego okolicach spędziliśmy prawie 3 dni.

Od razu pierwszego dnia ruszyliśmy na praktycznie samo południe w kierunku Big Beach. Jest to przepiękna, długa, szeroka, piaszczysta plaża. O brzeg uderzają spore fale, które nieustannie kuszą surferów do spróbowania swoich sił 🙂 Przy wejściu na plażę trafiliśmy na ostrzeżenia mówiące, że woda to niebezpieczny żywioł i jeśli nie czujemy się na siłach lepiej odpuścić sobie tą kąpiel w oceanie. Tego typu tablice spotkaliśmy później wielokrotnie…

IMG_4233

Mogę powiedzieć, że takich ostrzeżeń nie należy bagatelizować. Hawajskie fale mogą być naprawdę ogromne i przychodzić zupełnie niespodziewanie. Mimo wszystko to wybrzeże wydało się nam całkiem przyjazne do kąpieli. A poza tym woda dawała przyjemne ochłodzenie 🙂

Na końcu Big Beach znajdują się skały, z których roztacza się imponujący widok. Idąc dalej dochodzimy do Little Beach, czyli takiej Big Beach w mniejszej skali. My jednak zdecydowaliśmy się pozostać na tej większej, a głównie dlatego, że tą mniejszą upodobali sobie nudyści 😉

Big Beach jest jedną z najbardziej popularnych plaż, jednak jej rozmiary sprawią, że każdy może znaleźć dla siebie miejsce i nie jest tłoczno.

img_5184

Na tłumy nie można narzekać również na Malu’aka Beach, czyli mniejszej i węższej, aczkolwiek niesamowicie urokliwej plaży ze złotym piaskiem. Jest ona również nazywana „Turtle Beach”, my natomiast żadnego żółwia tam nie spotkaliśmy. Można się tylko domyśleć, że byliśmy tam w nieodpowiedniej porze, bo wczesnym popołudniem. Żółwie natomiast pokazują się na plażach raczej późniejszą porą, w okolicach zachodu słońca.


Jedno niedzielne przedpołudnie postanowiliśmy spędzić na Keawakapu Beach. Miało być pięknie, błogo i relaksacyjnie. W wielu miejscach czytaliśmy, że to jedna z najlepszych plaż, ale dojazd nie jest zbyt oczywisty i łatwo go przejechać. Okazało się, że to była najbardziej zatłoczona plaża jaką odwiedziliśmy na Maui. Może to kwestia weekendu, a może po prostu hoteli które stoją dosłownie o krok od plaży. Swoją drogą hotele nie zachęcają swoim wyglądem – są to takie typowe bloki, które lata świetności mają za sobą.


Tuż przy naszym hotelu znajdowały się dwie plaże Kamaole Beach Park I i II. Obie są wąskie, co nie ujmuje im na urodzie, ale największym ich minusem jest to, że są tuż przy drodze. I naprawdę nie rozumieliśmy dlaczego są aż tak okupowane przez ludzi 😉 Dla mnie to był idealny punkt na podziwianie zachodu słońca, a do tego wypatrywanie humbaków, czyli ogromnych wielorybów. I udało się! Co prawda z bardzo dużej odległości, ale widzieliśmy olbrzymie płetwy w blasku zachodzącego słońca 🙂


Kierując się na prawdziwe zachodnie wybrzeże minęliśmy uroczą, ale jednocześnie bardzo turystyczną miejscowość Lahaina. Wzdłuż głównej ulicy Front Street, mieszą się restauracje, bary, sklepy i galerie sztuki z dziełami lokalnych artystów (niektóre naprawdę zachwycające!). Na głównym placu rośnie największe w USA drzewo figowe (Banyan) zajmujące powierzchnię 4000 m.kw.! W miasteczku warto również zobaczyć największy poza Azją posąg Buddy.

Jeden dzień przeznaczyliśmy na typowy relaks na – uznawanej za najlepszą plażę na Maui – Kaanapali. Jeżeli udajemy się na luksusowe wakacje w 5-gwiazdkowych hotelu i oczekujemy, że będzie przy plaży to zdecydowanie warto rozważyć wybrzeże Kaanapali. Jest to typowy kurort z wieloma hotelami najwyższej klasy, tuż obok których położone są pola golfowe. Jeżeli chodzi o samą plażę to jest przepiękna, długa, szeroka i… praktycznie pusta. Można dowoli korzystać z uroków plażowania czy spróbować swoich sił w surfingu. Nas skusił body-surfing, czyli taki na mniejszej desce w pozycji leżącej 😉 Jeżeli przychodzi Wam do głowy pytanie gdzie są wszyscy goście hotelowi albo czy to nie był sezon to sprawa wygląda następująco… Otóż 99% gości hotelowych tłoczy się przy basenach z widokiem na ocean. Mogę przypuszczać, że powodem jest brak „infrastruktury” hotelowej na plaży. Na Hawajach wszystkie plaże są publiczne, a hotele w najlepszym wypadku tylko udostępniają leżaki i parasole, które trzeba sobie samemu rozłożyć. Na nasze szczęście – nie wielu osobom się chciało 😉

IMG_4341


3 thoughts on “USA | Maui: Zachodnie piaszczyste wybrzeże

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s